Aktualności

Agnieszka Drażyk: Zaczynamy odczuwać satysfakcję

7 grudzień 2015, 20:18:32, Superliga
- Chcemy udowodnić, że pierwsza runda była pomyłką - zaznacza Agnieszka Drażyk.

Wraz z ostatnim dniem listopada obchodziła swoje urodziny. Prezentem na pewno może być podsumowanie pierwszej rundy sezonu w jej wykonaniu - 9 występów, 12 goli i coraz większa rola odgrywana w zespole. Rozmawiamy z Agnieszką Drażyk.


Magda i Agnieszka Drażyk - zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa. Mieć w zespole siostrę, to sytuacja nietypowa.

- Tak! Mało kto ma takie szczęście by móc dzielić wspólną pasję z siostrą, a co dopiero grać w jednej drużynie i walczyć razem o zwycięstwo.

Rozpoczynałyście wspólnie przygodę z ręczną, razem wchodzicie do zespołu seniorskiego, w dodatku od lat w jednym klubie. To pewnie ma swoje korzyści, ale też wady?

- Wydaje mi się, że więcej jest tych korzyści niż wad. Cieszę się, że swoją przygodę z piłką ręczną zaczęłam razem z „Madziulą”, bo zawsze mogłam liczyć na jej zrozumienie, bądź wsparcie, gdyż ona sama przeżywała to samo co ja, więc było nam łatwiej dojść do porozumienia. Dodatkowo rywalizacja między sobą i chęć pokazania, która jest lepsza, motywowała nas do większej i cięższej pracy na treningach. Mogłyśmy się też dzielić spostrzeżeniami i poprawiać wzajemnie w momencie popełniania jakiś błędów. Wadą mogą być jedynie dodatkowe siniaki i zadrapania, które sobie sprawiałyśmy ćwicząc razem, chociaż wychodzę z założenia, że właśnie to nas zahartowało.

W domu analizujecie i oceniacie wzajemnie swoje występy?

- Tak. Często się zdarza, że przychodzą do domu po meczu analizujemy jego mocne i słabsze strony. Co mogłyśmy zrobić lepiej, a co udało się zrobić pozytywnego.

Sezon rozpoczynałaś w rezerwie, prawie nie otrzymywałaś szans gry. Ale pod koniec rundy szans było coraz więcej, za co odwdzięczyłaś się dobrą grą.

- Wiadomo, że zawsze na początku trzeba walczyć o możliwość gry w pierwszym składzie. W tym sezonie nie mamy aż tylu zawodniczek, więc udało mi się w końcu dostać szanse i mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam drużynie.

Czujesz, że drzemie w Tobie duży zapas możliwości, których jeszcze nie miałaś okazji pokazać?

- Hmm… Na pewno jest sporo rzeczy, których muszę się jeszcze nauczyć i nabrać pewności siebie w tym co robię. Zapał do pracy jest, więc myślę, że może wkrótce będę się prezentować jeszcze lepiej.

Jak na razie kibice Ruchu nie mogą mówić o satysfakcji. Przed sezonem liczyli na więcej, niż dwa zwycięstwa.

- Nie tylko kibice, ale chyba najbardziej my nie możemy mówić o satysfakcji. Wiemy, że w niektórych meczach naprawdę niewiele nam brakowało, by zdobyć punkty. Niestety może coś złego było w naszej taktyce, bądź treningach? Nową rundę zaczynamy z nową trenerką i mam nadzieje, że będzie o wiele lepiej.

Ale przecież w kilku meczach, nawet z potencjalnie silniejszymi rywalami, nie odstawałyście od rywalek tak bardzo, jak wskazywał na to wynik. Kwestia psychiki?

- Kwestia psychiki, ale też przygotowania i taktyki.

Po zmianie na stanowisku trenera zespół sprawia wrażenie, jakby odżył, odbudował się sportowo i mentalnie. Rzeczywiście tak jest?

- W stu dwudziestu procentach! Zmiana trenera bardzo nam pomogła. Trenerka Wasiuk wprowadziła odmienną atmosferę od dotychczasowej, co przyniosło dobre skutki. Z dziewczynami od początku zaczęłyśmy wykazywać jeszcze większą chęć do pracy i nareszcie odczułyśmy radość i satysfakcję z tego co robimy.

Czeka was nietypowa, prawie miesięczna przerwa. Potem mecz z Lubinem i... znów przerwa, aż do 6 stycznia. Co zrobicie, by pozostać w rytmie meczowym?

 - Niestety nie mamy nawet przy tak długiej przerwie szansy na odpoczynek. To z tego powodu, że nasze przygotowanie fizyczne pozostawia wiele do życzenia. Musimy nadrobić rzeczy, których nie udało się wyrobić przy okresie przygotowawczym, a następnie doskonalić nasze zgranie i taktykę na boisku. Na pewno zagramy jeden mecz w drugiej lidze, by nie wypaść z rytmu.

Które z rozegranych w tym sezonie spotkań wspominasz najlepiej?

- Najlepiej wspominam ostatni mecz z Szczecinem. To było jedno z naszych najlepszych spotkań w sezonie, chociaż wynik  tego nie odzwierciedla.

Jakie cele stawiasz sobie na bliską, ale i dalszą przyszłość? 

- Na bliską przyszłość chciałabym z dziewczynami w tym sezonie wywalczyć przynajmniej miejsce w połowie tabeli - jeśli nie wyżej - i udowodnić, że pierwsza runda była pomyłką. O dalekiej przyszłości na razie nie rozmyślam.

Twój typ, jeśli chodzi o miejsce Ruchu na koniec sezonu?

- Szóste miejsce! Wiem, że nas na to stać!

Reklama



created by:input.com.pl