Aktualności

Dominika Montowska: Jesteśmy niewiadomą

4 październik 2015, 08:58:21
- Ucieszę się, jeśli sezon będzie przełomowy. Ale nie chcę zbyt wiele się nad tym zastanawiać - zaznacza bramkarka KPR Ruch, Dominika Montowska.

Przez kilka lat Dominika Montowska czekała cierpliwie na swoją szansę, zbierając doświadczenie boiskowe i korzystając z wiedzy starszych koleżanek. W tym sezonie trenerzy Ruchu stawiają na nią bardziej odważnie i - przynajmniej na razie - nie mogą czuć się zawiedzeni.

W poprzednim sezonie byłaś żelazną rezerwową w Ruchu, ale w tym wyrastasz na numer jeden między słupkami.
- Zgadza się, faktycznie do tej pory nie dostawałam aż tylu szans, nie zaczynałam spotkań w wyjściowym składzie. Dużo się zmieniło, bo wszystkie bramkarki „przejął” u nas trener Czarek Winkler. Ciężko z nami pracuje i to daje owoce. Do tej pory nie było w klubie takiego komfortu, a teraz jest osobny szkoleniowiec bramkarek, co przekłada się na bardziej efektywne treningi. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że moja pozycja jest specyficzna, bo tu naprawdę wiele zależy od dyspozycji dnia, samopoczucia, szczęścia. Na razie wszystko idzie ku dobremu.

Po meczu z Piotrcovią zebrałaś wiele pochwał, w tym od trenera Adama Wodarskiego.

- Cieszę się, takie komplementy są bardzo miłe, zwłaszcza kiedy czuję, że mecz faktycznie mi  wyszedł. Ale nią ma co osiadać na laurach, bo z tego nic  dobrego nie wyniknie. Jest jeszcze bardzo wiele spotkań przed nami i dużo pracy do wykonania.

Można powiedzieć, że „Chorzów bramkarkami stoi”? Macie naprawdę mocną konkurencję na tej pozycji. Z dwójki Ciesiółka-Montowska naprawdę trudno wybrać, a przecież jest jeszcze mistrzyni Polski juniorek Natalia Krupa, obserwowana przez trenerów reprezentacji młodzieżowych.

- Przez długi czas ja i Monika Ciesiółka obserwowałyśmy mecze głównie z ławki, zwłaszcza w czasie kiedy pierwszą bramkarką była Monika Wąż. Trochę czasu minęło, teraz to my walczymy o pierwsze miejsce i jesteśmy starsze, bardziej doświadczone - tak to się toczy. Każda próbuje wykorzystać swoją szansę, ale rywalizacja odbywa się na jak najbardziej sportowych i koleżeńskich zasadach.

Jak bardzo zmieniły się treningi po przyjściu trenera Winklera?

- Spotykamy się dwa razy w tygodniu na zajęciach przeprowadzanych typowo pod naszą pozycję. Mamy specjalistyczne treningi, stale pracujemy nad elementami które w danym momencie szwankują. No i analizujemy ostatni mecz pod kątem naszych występów, trener zapoznaje nas ze sporządzoną przez siebie statystyką. Zawsze odpowiednio wcześniej przed treningiem siadamy na boku i rozmawiamy o tym, co trzeba poprawić. Nie rozpracowujemy konkretnych rywalek, bardziej skupiamy się na własnych technikach bronienia.

W czasie przygotowań do sezonu otrzymałaś nagrodę dla najlepszej bramkarki podczas turnieju towarzyskiego w Ostrawie. To dało ci dodatkową motywację?

- To miłe, że zostałam wyróżniona. Poziom turnieju był dobry i wyrównany, każda drużyna była w zasięgu pozostałych. Nam udało się zająć pierwsze miejsce, a ja dość dużo grałam. Na pewno po całym przepracowanym lecie czułam, że jestem dobrze przygotowana i gotowa na nowy sezon.

Jesteś w Chorzowie już pięć lat. Dużo się zmieniło?

- Oj dużo. Przez długi czas miałam „wycieczki” na mecze wyjazdowe, gdzie nie broniłam, nawet na karne rzadko udawało się wejść. Ale czekałam na moment, kiedy to się zmieni, cierpliwie zbierałam kolejne minuty rozegrane w lidze. Jak wspomniałam wcześniej, po odejściu Moniki Wąż otworzyła się taka furtka, pozwalająca na więcej występów, zwłaszcza, że swoje już w klubie i w lidze przeszłam.

Jesteś absolwentką SMS Gliwice. Pewnie z niektórymi z koleżanek ze szkoły spotykasz się na boiskach ligowych?

- No rzeczywiście, jest nas kilka. W Ruchu występuje Agnieszka Pieniowska, obecnie już Benducka. W Gdańsku jest Kasia Skonieczna, z kolei Agnieszka Jałoszewska to skrzydłowa Piotrcovii. Są jeszcze Marta Wawrzynkowska, Zuzanna Pesel... Trochę nas jest.

Jak wspominasz samą szkołę?

- Kiedy teraz sobie pomyślę o trybie, w jakim wtedy żyłam, to jest to nie do pomyślenia. Między treningami miałam lekcje, do tego dochodziły mecze. I zupełnie się tego nie odczuwało, to był jakiś inny świat. Jednak więcej było w tym zabawy niż bardzo poważnego podejścia, pewnie stąd łatwo było to wytrzymać i czerpać radość.

To kiedy poczułaś, że ręczna przestaje być zabawą, a jest już twoim zawodem?

- Kiedy dostałam szansę wyjazdu na kadrę. Pojawiło się tam wiele starszych, doświadczonych zawodniczek. Trenerem bramkarek był wtedy Antoni Parecki, przeprowadzał z nami specjalistyczne zajęcia, indywidualne rozmowy. Podejście było świetne, bardzo profesjonalne i to na pewno  zmieniło moje spojrzenie na granie.

Myślisz dziś czasami o tym, że fajnie byłoby znów pojechać na zgrupowanie i zagrać z orzełkiem na koszulce?

- Nie bardzo, nie mam na to ciśnienia. Chcę się pokazać w klubie, udowodnić swoją wartość tu i teraz. Patrzę na to krótkofalowo, nie wybiegam za daleko w przyszłość. Zwłaszcza, że dopiero zaczynam regularnie grać. A co będzie kiedyś? Zobaczymy.

Czujesz, że to może być "twój" sezon?

- Cieszyłabym się, gdyby to był przełomowy sezon. Ale nie chcę zbyt wiele się nad tym zastanawiać, niech to się rozegra na boisku. Zwłaszcza, że kolegujemy się z Moniką, wzajemnie wspieramy i pomagamy na treningach. Co ma być to będzie.

Wraz z kilkoma innymi zawodniczkami Ruchu zostałaś Akademicką Mistrzynią Polski w barwach AWF Katowice.

- Tak, byłą jeszcze Asia Rodak, Agnieszka Benducka, Monika Ciesiółka... Fajnie, że udało się połączyć studia na wychowaniu fizycznym ze zdobyciem mistrzostwa.

Planujesz zrobić kurs trenerski?

- Nie, co to, to nie. Kompletnie mnie do tego nie ciągnie, nie widzę się w tej roli. Wiem, że by mnie to zwyczajnie nie „kręciło”. Ale chcę zrobić dodatkowe studia - dietetykę, szkolenie trenera personalnego. Zobaczymy, co będę robić. Na pewno chcę pozostać przy sporcie.

Porozmawiajmy jeszcze o Ruchu. Zespół przeszedł latem poważne zmiany kadrowe. Na co was stać w tym sezonie?

- Trudno powiedzieć, bo to dopiero początek sezonu i tak naprawdę same sobie jesteśmy niewiadomą. Pojawiło się dużo nowych, młodych zawodniczek. Zobaczymy, może jeszcze w trakcie sezonu ktoś nas wzmocni? Czekamy też na powrót Zuzy Ważnej po operacji. Tak czy inaczej, na pewno potrwa chwilę, aż się zgramy i będziemy mogły w pełni pokazać nasz potencjał.

Na jakim miejscu widzisz Ruch na koniec sezonu?

- Okolice ósmego, dziewiątego. Myślę, że do końca będziemy walczyć o play-off i liczę, że się to uda. Musimy się skupić na tym, by zdobywać punkty z zespołami o podobnych możliwościach, tak jak z Piotrcovią. Wiadomo, fajnie będzie zrobić niespodziankę w meczu z Gdynią, ale najważniejsze będą wygrane z bezpośrednimi rywalami w tabeli.

Grasz w Superlidze, trenujesz, masz studia. Jest czas odpocząć?

- Jasne, że tak, inaczej byłoby trudno wytrzymać. Mam partnera, więc jest z kim odpoczywać. Wybieramy basen, różne odnowy, spędzam czas raczej aktywnie. Mam też pięknego psa rasy husky, więc często wybieram się z nim na dłuższe spacery. No i do tego, nie będę pewnie oryginalna, lubię obejrzeć dobry film, posłuchać muzyki.
Reklama



created by:input.com.pl