Aktualności

Wypowiedzi po meczu Ruch - Vistal

4 kwiecień 2015, 19:53:23, Superliga
Prezentujemy wypowiedzi zawodniczek po czwartkowym meczu Ruch - Vistal.


Monika Ciesiółka (bramkarka Ruchu):


- Pierwsza połowa była bardzo udana w naszym wykonaniu. W zasadzie, to wychodziło nam wszystko, czego chciałyśmy - zarówno w obronie, jak i w ataku. W drugiej połowie przytrafił się przestój, przez jakieś piętnaście minut kompletnie nam nie szło.  Potem mecz się zaostrzył, posypały się kary, i jeszcze Asia (Rodak - przyp. red.) zarobiła czerwoną kartkę... Krótko mówiąc, po przerwie mecz nie ułożył się po naszej myśli.

Zawodniczki Vistalu tylko powiększały swoją przewagę, a my albo grałyśmy w osłabieniu, albo byłyśmy nieskuteczne, przez kilka minut w ogóle nie potrafiłyśmy odpowiedzieć skutecznym kontratakiem. No, a z takim zespołem nie można pozwolić sobie na dystans pięciu trafień, bo piekielnie trudno to odrobić.

Wstydu nie ma, ale przecież o to chodzi, żeby wygrywać. Każdy chce dostać się do tej najlepszej czwórki, to byłby wielki sukces. Oczywiście mamy jeszcze o co grać, ale to już nie to samo co walka o medale. Tak czy inaczej postaramy się teraz o piąte miejsce, a w przyszłym sezonie - kto wie? Może będzie jeszcze lepiej?


Małgorzata Krzymińska (obrotowa Ruchu):


- Pokazałyśmy się z dobrej strony, ale to nie wystarcza, by wygrać. Szkoda, bo zwycięstwo było w naszym zasięgu, ale niestety zagrałyśmy gorzej niż w pierwszym meczu w Gdyni. Prowadziłyśmy grę, ale nastąpił moment załamania i kiedy już rywalki doszły nas na jedną bramkę, a później objęły prowadzenie, to nie miałyśmy nic do powiedzenia, strata tylko się zwiększała. Teraz musimy skupić się na meczu z Zagłębiem, myślę że to piąte miejsce jest dla nas osiągalne.

Katarzyna Janiszewska (skrzydłowa Vistalu):


- Piłka ręczna to gra błędów, tak jak wiele innych dyscyplin, ale dziś było ich zdecydowanie zbyt wiele. Niestety, ale byłyśmy mocno zestresowane. W Chorzowie zawsze trudno nam się grało ze względu na atmosferę w hali i twarde warunki, jakie zwłaszcza w obronie stawia Ruch. Dlatego kiepsko rozpoczęłyśmy ten mecz, ale w drugiej połowie zabrałyśmy się do roboty i gra wyglądała tak, jak powinna.

Dostrzegłyśmy, że Ruch w pierwszej połowie grał bardzo szczelnie w obronie i musiałyśmy przyspieszyć naszą grę, żeby je zgubić, zmusić do błędu. Udało się i dzięki temu w krótkim czasie wyszłyśmy na wysokie prowadzenie.

Teraz możemy już wrócić do domu i mieć spokojne święta, bo jesteśmy pewne awansu. No a zaraz po świętach zabieramy się do ciężkiej pracy i walki o medal - mam nadzieję złoty.

Reklama



created by:input.com.pl