Aktualności

Passa trwa! Niebieskie wygrały także z Piotrcovią

15 kwiecień 2019, 12:40:05
Piłkarki ręczne Ruchu nie zatrzymują się. Zwycięstwo z Piotrcovią (31:28) było czwartym z rzędu. - Myślę, że tym meczem przypieczętowaliśmy utrzymanie w tym sezonie. Powoli trzeba już zacząć myśleć o następnym - mówi trener KPR Ruch Krzysztof Przybylski.

Piotrcovia przystępowała do fazy play out jako drużyna najwyżej sklasyfikowana (z 7. miejsca), ale w ostatnich tygodniach radziła sobie słabo. Przegrała w Jeleniej Górze, a następnie u siebie z Koroną Handball Kielce. Łącznie zaś miała na koncie trzy porażki z rzędu. Z kolei Ruch był na fali, wygrał trzy spotkania.

Zespół Krzysztofa Przybylskiego bardzo dobrze wszedł w mecz. Już pierwsza próba Iwony Niedźwiedź była skuteczna, za moment trafiła Magdalena Drażyk. Wprawdzie piotrkowianki wyrównały, ale w 8. minucie "Niebieskie" prowadziły 6:2.

Przy stanie 9:4 doszło do kuriozalnej sytuacji. Sędziowie podyktowali rzut karny dla drużyny Andrzeja Bystrama, mimo że Marcelina Polańska nie faulowała. Jedna piłkarka Piotrcovii przewróciła się po zderzeniu z koleżanką z zespołu. Decyzja arbitrów wywołała protesty chorzowskich kibiców.

Później przewaga Ruchu stopniała do dwóch goli (9:7), by znów wzrosnąć (11:7, 13:9). Kilka razy oglądaliśmy podobną akcję, na którą rywalki nie miały sposobu - dogranie Niedźwiedź do koła i celny rzut Klaudii Grabińskiej.

W końcówce tej części Piotrcovia znów podgoniła. Trzy razy "Niebieskie" zostawiły bez opieki skrzydłową Patrycję Ciurę, a ta pokonywała swoją imienniczkę Chojnacką (16:15). A gdy bramkę zdobyła Kinga Gutkowska, wszystko zaczynało się od nowa (17:17, 29. minuta).

Na szczęście nasza drużyna skutecznie powalczyła o minimalną przewagę przed drugą częścią. Ponownie podawała Niedźwiedź, a z koła trafiła Grabińska, zaś niemal równo z syreną kapitalnym rzutem - w samo okienko - popisała się Marcelina Polańska.

Druga połowa rozpoczęła się od gola Agnieszki Piotrkowskiej z rzutu karnego, a później nadal trwała wymiana ciosów. Ruch prowadził różnicą 1-2 trafień. Po kolejnym karnym Piotrkowskiej nawet 24:21, a od tego momentu grał w podwójnej przewadze. Niestety w tym okresie bramkę… stracił.

Gdy Piotrcovia zmniejszyła różnicę do jednego gola, Ruch wziął się do roboty. Skuteczne próby Drażyk i Joanny Rodak pozwoliły odskoczyć na 28:25. A mogło być nawet "plus cztery", lecz Katarzyna Masłowska zmarnowała karnego. Przyjezdne odpowiedziały dwukrotnie.

W bardzo ważnym momencie Chojnacka nie dała się przelobować Ciurze. Mogło być 28:28, a zamiast tego zrobiło się 29:27, po udanej akcji Dominiki Nimsz ze skrzydła. Później bramkarka Ruchu zatrzymała także Zoricę Despodovską. Co z tego skoro chorzowianki zawodziły w ataku (m.in. Rodak nie trafiła z karnego).

Przy stanie 29:28 Piotrcovia miała kilka okazji na doprowadzenie do remisu, ale za każdym razem Ruch utrzymywał skromne prowadzenie. Dobrymi interwencjami popisywała się nie tylko Chojnacka, ale także Karolina Kuszka (m.in. obroniła rzut Żanety Senderkiewicz). Od 54. minuty przyjezdne nie zdobyły już bramki.

Sukces "Niebieskich" przypieczętowała Drażyk, rzucając dwa ostatnie gole w emocjonującym spotkaniu.

- Praktycznie przez cały mecz prowadziliśmy. W końcówce Piotrcovia nas doszła, ale wynikało to z naszego braku skuteczności rzutowej. Mam na myśli dwa karne plus sytuacje sam na sam. Dziewczyny zostawiły serducho na boisko, w końcówce parę interwencji Patrycji Chojnackiej było bardzo dobrych. Zagraliśmy naprawdę dobry mecz w obronie, zabrakło może kilku powrotów, ale liczy się efekt końcowy. Punkty zostają w Chorzowie, wygraliśmy czwarty mecz z rzędu - podsumował Krzysztof Przybylski.

- Myślę, że tym meczem przypieczętowaliśmy utrzymanie. Powoli trzeba już zacząć myśleć o następnym sezonie - dodał trener "Niebieskich".

KPR Ruch pozostaje na 10. miejscu, ale do plasujących się nad nim Piotrcovii i KPR-u Jelenia Góra traci już tylko cztery punkty. W środę (17.04.) zmierzy się w Kielcach z siódmą w tabeli Koroną Handball.

źródło: chorzowianin.pl

Reklama



created by:input.com.pl