Aktualności

Emocjonujący debiut trenera, Niebieskie pokazały charakter

15 listopad 2018, 15:19:21
Krzysztof Przybylski przejął KPR Ruch w poniedziałek, a już w środę przyszło mu zadebiutować w meczu Superligi. Chorzowianki miały lepsze i gorsze momenty w starciu z UKS PCM Kościerzyna. Najważniejsze, że w końcówce zachowały zimną krew i zwyciężyły 26:23.

Po porażce w Kielcach w Ruchu doszło do zmiany trenera. Jarosław Knopik rozstał się z klubem za porozumieniem stron. Drużynę przejął Krzysztof Przybylski, który już raz 

(w 2007 r.) prowadził "Niebieskie".

Nowy trener miał dwa dni na przygotowanie drużyny do arcyważnego spotkania z zamykającym tabelę UKS PCM Kościerzyna. Ruch wyprzedzał zespół z Kaszub o trzy puknty.

Pierwsza połowa miała dwa oblicza. Do 16. minuty oglądaliśmy wyrównaną walkę, w której minimalnie lepsze były gospodynie. Prowadziły 5:3, 7:5, a następnie 9:7 po rzucie Magdaleny Drażyk. Dla Kościerzyny był to "najniższy wymiar kary", bo "Niebieskie" powinny zbudować większą przewagę. Jednak w tym fragmencie zmarnowały aż trzy (Drażyk, Katarzyna Masłowska, Żaneta Lipok) z pięciu rzutów karnych.

To się zemściło. Od 16. minuty Ruch przestał trafiać - w przeciwieństwie do rywalek, które poczuły, że otwiera się przed nimi duża szansa. Podopieczne Dariusza Męczykowskiego zdobyły pięć bramek z rzędu i zrobiło się 9:12. Najczęściej Patrycję Chojnacką pokonywała skrzydłowa Natalia Fesdorf (pięć goli w I połowie).

Po dziesięciu minutach chorzowianki w końcu się przełamały - Masłowska wykorzystała rzut karny. W końcówce udało się zredukować stratę do jednego trafienia. Najpierw Chojnacka zatrzymała w sytuacji sam na sam Fesdorf, a niemal równo z syreną Drażyk ustaliła wynik I połowy na 12:13.

Kwadrans przerwy pomógł "Niebieskim". Po zmianie stron wystarczyło pięć minut, by objęły - po akcji Agnieszki Piotrkowskiej - prowadzenie 15:14. Cóż z tego, skoro siedem minut później, po serii prostych błędów, znów musiały gonić wynik (16:18). Natalia Doktorczyk dwa razy trafiła ze skrzydła i było 19:19. Wymiana ciosów trwała w najlepsze - Kościerzyna znów odskoczyła na dwa gole i mogła jeszcze powiększyć tę różnicę, ale Drażyk i Stokowiec doprowadziły do remisu.

Ruch utrzymywała w grze Patrycja Chojnacka, która broniła w kluczowych momentach, m.in. dwa rzuty w odstępie kilku sekund. "Patrycja, Patrycja!" i "Niebieskie, Niebieskie!" - skandowali co chwilę kibice Ruchu. Mimo to w 56. minucie UKS PCM prowadził 25:24.

To był trudny moment, ale na szczęście nasza drużyna znakomicie sobie z tym poradziła. Wyrównała Lipok, prowadzenie Ruchowi dała Masłowska, a podwyższyły je Drażyk i Marcelina Polańska. Na niespełna dwie minuty przed końcem było 28:25 dla Ruchu. UKS PCM nie był już w stanie się podnieść.

- W końcówce Patrycja Chojnacka zamurowała bramkę, a dziewczyny pokazały charakter - cieszył się Krzysztof Przybylski, który w debiucie zapisał trzy punkty. Jego zespół umocnił się na bezpiecznym, 10. miejscu (z sześcioma punktami przewagi nad Kościerzyną).

- Cieszymy się z tej wygranej, będziemy pracować dalej z myślą o rundzie rewanżowej. Nie zamierzamy się skupiać na obronie dziesiątego miejsca. W tej lidze stać nas, by wygrać z pięcioma-sześcioma zespołami, dlatego patrzymy wyżej - podkreślił prezes KPR Ruch Klaudiusz Sevković.

Następny mecz Ruch rozegra dopiero w pierwszy weekend stycznia. W hali MORiS zmierzy się z wiceliderem Superligi Energą AZS-em Koszalin.

źródło: chorzowianin.pl


Reklama



created by:input.com.pl